Lisy bogini Mokosz
Lisy bogini Mokosz Gdy Lisioł otworzył wspaniale przygotowaną paczkę z książką „Córki bogini Mokosz” był pełen ekscytacji. Twarda okładka i ilustrowane brzegi prezentują się znakomicie, tutaj można tylko piszczeć z zachwytu. Jak prezentuje się wnętrze tej wizualnej truskawki? *niezbyt entuzjastyczny pisk*. Lisioł zacznie od pozytywów. Autorka ma naprawdę sporę wiedzę na temat wierzeń i futrzak dobrze wiedział, że przy porodzie trzeba rozwiązać wszystkie warkocze i nie zakładać nogi na nogę, żeby uniknąć komplikacji. Nóż pod łóżko w celu odegnania złych sił dla Lisioła nie pierwszyzna, więc tutaj trzeba zanotować plus. Styl jest bardzo kwiecisty, a opisy przyrody i otoczenia bogate, co dla jednych może stanowić zaletę, dla drugich zbędny przerost, ale tutaj Lisioł nie może nadto narzekać. Mowa o debiutantce, więc pewne niezręczności stylistyczne można wybaczyć. W książce poznajemy losy dzieci Tomiły, których los z pewnością nie oszczędza. To pierwszy problem powieści...