Byłem Lisiołem w Pekinie
Byłem Lisiołem w Pekinie Lisioł z góry Wam piśnie, że nie tak wyobrażał sobie pracę w spółce logistycznej w Chinach. Nocna zmiana, jedna przerwa na posiłek i alkohol żeby zasnąć w ciągu dnia. Z kacem, patrząc na kołyszące się od procentów ulice, Lisioł potuptał na strony książki "Byłem kurierem w Pekinie" pióra Hu Anyan. Praca przy sortowaniu i etykietowaniu paczek nocą brzmi jak opowieść rodem z obozu pracy. Ocena grupowa - słabszych się wykańcza jak najszybciej, żeby nie zaniżali wydajności - braki w śnie, a wszystko to owocujące problemami zdrowotnymi. Jak się jednak okazało, zdobycie pracy kuriera wcale nie było bardziej "normalne". Zacznijmy od faktu, że firma rekrutuje, nie mając etatów! Potem formalności, przy których okazuje się, że jest gorzej niż w polskiej budżetówce. A to źle pani wysłała, a to księgowa nie ma humoru, a temu się nie chce, a to lepiej jechać do centrali... dom, który czyni szalonym + mnóstwo dniówek wykręcanych za free. Lisioł...