Wezwanie Lisioła
Wezwanie Lisioła Lisioł polubił Wojmira już od pierwszych stron księgi „Wezwanie Żmija” pióra Agnieszki Kulbat, bo jak tutaj nie lubić typa odprowadzającego duszę do Nawii za kasę, który nie cierpi swojej pracy. Jednak za coś trzeba pić i do zamtuza chodzić. W dodatku podąża za nim strzyga Żywia, która ma poważny interes – chce zostać szlachcianką! Ponoć ma na to papiery, ale zostały w jej starym dworze. Brzmi jak wiedźmińskie zlecenie, idealnie! Wojmir ma nie lada problem. Kręci się wokół niego nie tylko strzyga, co chce mu jedno z dwóch serc oddać, ale także nieziemskiej urody szepciucha Stefa. Ta pierwsza w poszukiwaniu przysługi, a ta druga z konieczności, gdyż równość nie wszystkich obowiązuje. Wystarczy jedno słowo – „wiedźma”, a już komuś można życie odebrać. Chrześcijaństwo nie zna słowa równość, tym bardziej urażona męska duma, gdy kobieta powie „nie”. Aczkolwiek Stefa nie zamierza się poddać tak łatwo. Zwłaszcza w wielkim mieście, jakim jest Poznań za czasów panowan...