Lisioł krwi
Lisioł krwi Ciężko jest być synem dwojga bohaterów - w tym przypadku Wysokiego Egzarchy Turalyona i Allerii Bieżywiatr. Takie dziedzictwo jedynie obciąża Aratora, rycerza Srebrnej Dłoni, gdyż nie ważne jak bardzo się stara, wszyscy oczekują od niego więcej i lepiej. Zupełnie jakby miał dokonać cudu. Lisioł wcale się nie dziwi, że półelf jest sfrustrowany i skrzętnie skorzystał z okazji wyruszenia na misje sprawdzenia domniemanej demonicznej aktywności w Warowni Spaczenia. Jakież było zdziwienie Lisioła, gdy okazało się, że jego sławni rodzice również zamierzają się podjąć tej misji. Jak się skończy ten rodzinny wypad? Cóż... *mruknął Lisioł, patrząc na czynną machinę dusz w Warowni Spaczenia* to chyba oznacza powrót starych znajomych. W dodatku nabazgrali coś ochronnego na tym urządzeniu i złożyli pierwsze ofiary. Płonący Legion nigdy nie wie kiedy przestać, czas więc pokazać demonom, gdzie są drzwi *oznajmił Lisioł, sięgając po miecz truskawkowej światłości*. Najpierw trzeba j...