Posty

Lisiovingshaw

Obraz
Lisiovingshaw Lisioł musi przyznać, że książka "Weavingshaw" pióra Heby Al-Wasita zaskoczyła go łatwością przyswajania. Futrzak początkowo sądził, że powolne tempo akcji szybko go znudzi, ale tak się nie stało. O dziwo literki płynęły dalej, układając się w historię Leeny. Widzicie, Leena Al-Sayer jest imigrantką. Wojna wygnała ją z jej kraju razem z rodziną. Od tego momentu jej skóra, kolor oczu, akcent, strój, wszystko woła, że jest gorsza, bo nie jest stąd. Rodzi to zarówno gniew, jak i wstyd. Zwłaszcza, gdy jest się z biednej rodziny. Ojciec Leeny, o specyficznym imieniu Baba, bardzo się starał zapewnić byt swojej rodzinie, zwłaszcza po śmierci żony. Pracując ciężko w fabryce zapewnił córce edukacje, ale Leena ma sekret. Kolejny powód do wstydu, który uniemożliwia jej zrobienie kariery - widzi duchy. Duchy z ranami postrzałowymi, poderżniętymi gardłami, nożami w plecach. Duchy, które nie odeszły dobrowolnie z tego świata. Sytuacja tytułowej bohaterki pogarsza się, g...

Lud Polski. Jego Lisioły i zabobony

Obraz
Lud Polski. Jego Lisioły i zabobony Książka Łukasza Gołębiowskiego pod tytułem „Lud Polski. Jego zwyczaje i zabobony” jest pozycją z XIX wieku, więc sięgając po nią, trzeba być przygotowanym na specyficzny język oraz podejście do tematu. Przykładowo książkę zaczynamy od tłumaczenia, kim jest chłop i czym się różni chłop polski, ruski i litewski. Potem dochodzą nam rozróżnienia na lud krakowski, miński, podlaski, podolski, itp. Dopiero potem zaczyna się szczegółowa analiza tytułowych zwyczajów i zabobonów. Nie brakuje więc chrzcin, pogrzebów, wesel itd. Jest to tematyka ciekawa, pisana z perspektywy kogoś kto to widział i przeżył, ale nie jest to osoba wolna od uprzedzeń charakterystycznych dla swoich czasów. Dodatkowo podczas lektury należy mieć w pamięci, że wiedza etnograficzna ciągle się aktualizuje i nie wszystkie przeczytane informacje są obecnie aktualne. Autor jest polskim szlachcicem, nic więc dziwnego, że zna wszystkie należności, które chłop musi uiszczać na rzecz p...

Na lisią łapę vol 10

Obraz
  Na lisią łapę vol 10 Tom 10 raz jeszcze wita nas spacerowym tempem wydarzeń – można go określić jako „poznawanie codzienności”. Subaru pierwszy raz idzie do kogoś z wizytą, rozmawia o książkach i idzie na spacer z psem, odkrywając przyjemność kryjącą się za tymi aktywnościami. Wydawca zakłada mu też konto na social mediach, więc nasz autor stawia pierwsze kroki na drodze do promowania swojej osoby. Oczywiście kot jest tutaj najlepszym rozwiązaniem! Części od strony Haru są bardziej dynamiczne. Niespodziewana wizyta suczki Kinako, a także siostrzyczki Tory i Kuro. Do tego ciekawy sen pod postacią spaceru po dworze. Najzabawniejsza była interpretacja prób robienia Haru zdjęć przez Subaru. Chłopak chciał mieć foty na social media, a kotka myślała, że chce się bawić. Te rozbieżności w spojrzeniu na świat są najmocniejszą stroną tej mangi.

Star Lisioł Jedi. Upadły Zakon

Obraz
  Star Lisioł Jedi. Upadły Zakon Gdy Lisioł zobaczył, ze będzie wydawana manga z Calem Kestisem, po prostu musiał ją mieć. Był też bardzo ciekaw jak twórcy przełożą fabułę gry Jedi: Upadły Zakon. Okazuje się, że poszło im całkiem zgrabnie. Etapy głównie zręcznościowe takie jak np. przebiegnięcie przez pociąg podczas dynamicznego samouczka zostały całkowicie pominięte. Jest to świetne rozwiązanie dla osób, które chcą zapoznać się z samą fabułą, a nie mają smykałki do grania. Taki zabieg ma plusy i minusy. Z jednej strony fabuła pędzi na złamanie karku i nie ma czasu na nudę. Z drugiej strony, Cal traci nieco ze swojego szalonego parkouru. W grze mamy dużą styczność ze skakaniem, bieganiem oraz, prawie że lataniem. Tutaj jest to znacznie bardziej ograniczone. Co do kreski jest bardzo przyjemna dla oka. Tryb realistyczny, jak to lubi piszczeć Lisioł, czyli podobnie jak w Frieren czy w Ostatnim Elfie. Miodzio. Postacie są wyraziste, a Cere wyleczyła się nawet z problemów z oc...

Lisioł. Połbóg oceanów

Obraz
Lisioł. Połbóg oceanów Wiadomym jest wszem wobec i każdemu z osobna, że Lisioł bardzo ciekawskim jest, przez to chętnie zagląda do mitologii wszelakich, w tym tych mniej znanych. Dlatego ochoczo chwycił w swoje łapki pozycje „Maui. Półbóg oceanów. Legendy Polinezyjskie” pióra Williama Drake'a Westervelta. Jeśli chodzi o ustalenie rodziny szanownego pana Maui to lepiej spuścić na to zasłonę milczenia. Jest tyle wersji, kto jest rodzicami wspomnianego półboga, że łatwo się w tym zamieszaniu pogubić. Najważniejsze jest to, co mu się udało osiągnąć – z drobną pomocą Lisioła oczywiście! I tak gdy bracia Mauiego mieli dobre wyniki w połowach ryb, a półbóg nie, futrzak poradził mu zaopatrzyć się w porządny haczyk. Maui wybrał się więc do świata podziemnego i od swojej szanownej przodkini zabrał kawałek szczęki, z którego zrobił haczyk. Złowił tym całkiem pokaźną, niejadalną zdobycz. Wielką tajemnicą pozostaje, jak wygląda dom, który zamieszkuje 800 bogów, przejdźmy jednak do...