Lisdle. Akademia Tajemnic
Lisdle. Akademia Tajemnic Lisioł jest profesjonalistą, więc do lektury „Murdle. Akademia tajemnic” pióra G. T. Karber'a przygotował sobie niezbędne rekwizyty. Oczywiście lupę, bo co to za śledczy bez lupy? Zaparzył sobie ciepłe kakao, idąc w ślady Poirota, po czym hołdując Sherlockowi Holmesowi, dolał do rzeczonego kakao nieco procentów. Tak przygotowany, futrzak wyruszył spotkać 50 złowrogich zagadek logicznych. Na dzień dobry możemy wyciąć z okładki znacznik zagadek, bardzo przydatny gadżet! Następnie Lisioł proponuje zapoznać się z instrukcją, żeby potem nie patrzeć na krzyżówki jak sroka w gnat. W końcu dzięki zebraniu informacji o podejrzanych, miejscu zbrodni, narzędziu oraz poszlak i wskazówek można dotrzeć do celu. Małe szare komórki pracują, proszę Państwa! Aczkolwiek zeznania w łacinie klasycznej mogą zbić niejednego z tropu *mruknął Lisioł, czytając pod nosem* Sucocusjosolusożuskusa Umusberum pusrzusyniusiosusłusa dzusiwusnuse wusidesełuskusi... a mówią, że A...