Na imię mi Lisioł
Na imię mi Lisioł Są takie książki, w które Lisiołowi trudno "wejść" i zacząć tuptać wewnątrz fabuły. "Na imię mi zemsta" autorstwa Iwony Poczopko należy do tego typu pozycji. Futrzak już piszczy dlaczego. Pewnej burzliwej nocy, pełnej płomieni, wrzasków, krwi i śmierci, Snigir traci całą rodzinę oraz wszystkich sąsiadów. Nie jest to wątek rzadki w literaturze - zwłaszcza tam, gdzie motywem przewodnim ma być zemsta. Jednak tutaj opis jest szczegółowy i brutalny. Nic nie jest nam darowane, od szczegółów gwałtu po mord. Z tego też powodu Lisiołowi nie śpieszno było schodzić na strony książki, gdyż nie jest fanem takiego prowadzenia historii. Zero subtelności, tylko krew. I to ciągle wraca, walka na kije, musi być uderzenie w krocze, wspomnienia kogoś innego - tortury. Oczywiście świat był i jest brutalny, ale to najprostsza droga do osiągnięcia odpowiednich uczuć u czytelnika. Lisioł spodziewał się więcej po tytule, wracając jednak do fabuły. Bohaterka przeż...