Wielkie Lisioły wojskowe Lisioł jako mistrz strategii zawsze zdawał sobie sprawę z tego, jak szerokie jest pojęcie słowa „strategia”, które stanowczo wychodzi poza obszar pola bitwy. W sposób całkiem przystępny tłumaczy to Jeremy Black w książce „Wielkie strategie wojskowe”. Otóż strategia to wszystko, co jest nam potrzebne, żeby zrealizować dany cel. To będzie zaopatrzenie, sojusze, rozwój technologiczny, itp. Kto grał kiedyś w gry Paradoxu, to wie, o czym Lisioł piszczy. Wojna nie jest oderwanym od polityki i zależności międzynarodowych tworem, wręcz przeciwnie, jak mawiał Carl Von Clausewitz – wojna jest narzędziem polityki. Książka jest ewidentnie popularnonaukowa, z naciskiem na człon „popularno-”. Czytając, ma się wrażenie, jakby siedziało się na wykładzie. Dla zaawansowanych w temacie wzmianki typu „nie należy zapominać o wpływie klimatu, pogody i pór roku na taktykę, działania operacyjne i strategię” są jak banały, podobnie jak tłumaczenie polityki dynastycznej w XVII...