Mieszko. Morczne Lisioły
Mieszko. Morczne Lisioły Trudno w to uwierzyć, ale to już piąty tom przygód Mieszka i wcale się nie zapowiada, żeby był ostatni. Władza zawsze przyciąga kłopoty, a im więcej mamy truskawek, tym większe lisioły po nie przychodzą. W książce pisarza Daniela Komorowskiego "Mieszko. Mroczne czasy" te złe lisy są całkiem spore i do tego wypasione *mruknął futrzak, zadzierając łebek do góry* przyda się na nie duży miecz. Ambicja, jak zemsta, pali człowieka od środka. Porażka nie wchodzi w grę. Jednak dobry władca powinien znać słodycz zwycięstwa i gorycz przegranej. Mieszając te dwa smaki, uzyskujemy prawdziwą władzę. Mieszko zachłannie pił z pierwszego kielicha, teraz czas na drugi. Pierwszy łyk zawsze jest gorzki, zwłaszcza gdy pachnie uszczupleniem rodziny. Wojna zawsze żąda daniny w krwi. Wojna z Wieletami dopiero się zaczyna. Tym razem nic nie idzie tak, jak powinno. W dodatku Wichman skierował swój wzrok w stronę Haralda. Jego córka została upokorzona, gdy Mieszko wy...