Wędrowycz. Klątwa Lisioła
Wędrowycz. Klątwa Lisioła Lisioł Wam z góry piśnie, że z Jakubem Wędrowyczem, słynnym bimbrownikiem, łączy Lisioła kilka kwestii. Pierwszą z nich z pewnością są procenty. Nic więc dziwnego, że najnowsze dzieło Andrzeja Łaski nosi dumny tytuł „Wędrowycz. Klątwa C 2 H 5 OH”. Dla nielubiących chemii Lisioł już tłumaczy, że jest to symbol etanolu, reszty możecie się już domyślić *lisie mrugnięcie okiem*. Czy jest to komiks? Tak. Czy jest oparty na prozie Andrzeja Pilipiuka? Tak. Lisioł odpowiedział na podstawowe pytania, więc może ruszać prosto do fabuły. Sprawa jest dość prosta. Otóż dawno temu staremu Aleksiejowi ukradziono butelkę wódy, której nie da się wypić, gdyż sama się od nowa napełnia. Wędrowycz wpada jednak po latach na jej trop, a Lisioł razem z nim. Niestety zawartość magicznej butelki okazuje się nie spełniać norm wysublimowanego podniebienia Jakuba. Panie i Panowie toż to zwykły zajzajer jest. Lisioł potwierdza, po uprzednim przeprowadzeniu odpowiednich testó...