Kulinarne Lisioły tom 16
Kulinarne Lisioły tom 16 Trwa szkolny festiwal księżycowy a Yukihura uparł się, że pokona Kugę w jego własnej grze. Lisioł zasłonił łapkami oczy, piszcząc: niedobrze. Zwłaszcza że Soma jest zupełnie na minusie! W dodatku wpada na szalony pomysł – zamierza walczyć z kuchnią syczuańską i jej Mapo Tofu za pomocą… swojej wersji Mapo Tofu! Czy makaron i klopsik z niespodzianką są w stanie dokonać cudu? Lisioł zajrzał też do restauracji Tsukasy, pierwszego krzesła szkoły na jesienną symfonię składników. Futrzak musi przyznać, że facet wygląda na pewnego siebie, ale w rzeczywistości jest perfekcjonistą do granic. Jego pytania o temperaturę całkiem wybiły Lisioła z marzeń o szamaniu. I już po zachwycie krewetkowym. Dobrze, że posiłek jest chociaż dziewięciodaniowy. Największą niespodzianką tego tomu jest pojawienie się ojca Eriny o licu gładkim i cerze godnej wampira. Strasznie Lisioła ta gęba bawi! Gorzej, że jego wpływ na Erinę jest ogromny, a przy tym mocno negaty...