Posty

Byłem Lisiołem w Pekinie

Obraz
Byłem Lisiołem w Pekinie Lisioł z góry Wam piśnie, że nie tak wyobrażał sobie pracę   w spółce logistycznej w Chinach. Nocna zmiana, jedna przerwa na posiłek i alkohol żeby zasnąć w ciągu dnia. Z kacem, patrząc na kołyszące się od procentów ulice, Lisioł potuptał na strony książki "Byłem kurierem w Pekinie" pióra Hu Anyan. Praca przy sortowaniu i etykietowaniu paczek nocą brzmi jak opowieść rodem z obozu pracy. Ocena grupowa - słabszych się wykańcza jak najszybciej, żeby nie zaniżali wydajności - braki w śnie, a wszystko to owocujące problemami zdrowotnymi. Jak się jednak okazało, zdobycie pracy kuriera wcale nie było bardziej "normalne". Zacznijmy od faktu, że firma rekrutuje, nie mając etatów! Potem formalności, przy których okazuje się, że jest gorzej niż w polskiej budżetówce. A to źle pani wysłała, a to księgowa nie ma humoru, a temu się nie chce, a to lepiej jechać do centrali... dom, który czyni szalonym + mnóstwo dniówek wykręcanych za free. Lisioł...

Znamię Lisioła

Obraz
Znamię Lisioła Posiadając znamię Lisioła należy regularnie spożywać truskawki i napoje procentowe, natomiast posiadając znamię wodnika, trzeba regularnie pić wodę oraz raz na jakiś czas kogoś utopić. Ciężkie wyzwanie, zwłaszcza dla polityka. Główny bohater książki „Znamię Wodnika” pióra Agaty Suchockiej, pan Zygmunt jest ministrem klimatu i środowiska w Polskim rządzie, a przy tym wodnikiem oraz egocentrycznym dupkiem – do czego otwarcie się przyznaje. Oczywiście przyzna się jeszcze do wielu rzeczy, korzystając z narracji pierwszoosobowej, racząc nas mieszanką swoich wspomnień z młodości – jakieś 300 lat temu – oraz współczesnej polityki. Zapewne manewr z narratorem dupkiem mówiącym w pierwszej osobie miał być elementem zapowiadanej komedii, ale Lisioł całkowicie rozminął się z tym pomysłem, a raczej futrzaka nie rozbawił. O wiele ciekawszy był pomysł sięgnięcia po słowiańskie korzenie. Mamy więc wodnika, topielice, rusałki, leszego, żercę, itp. oraz wielki interes polityczny...

Magiczne uczty Harry’ego Lisioła

Obraz
  Magiczne uczty Harry’ego Lisioła Lisioł rzadko przechodzi obojętnie koło książki kucharskiej związanej z fantastyką, a co dopiero koło książki magicznej! Musiał ją mieć w swoich łapkach i tak machając ogonkiem, wsadził swój nos w książkę „Magiczne uczty Harry’ego Pottera. Przepisy, dekoracja i pomysły na czarodziejskie imprezy. Oficjalny przewodnik prosto z filmowego świata” pióra Jennifer Carroll. Jak już się możecie domyśleć, książka zawiera w sobie tylko kilka przepisów i całą masę pomysłów jak zorganizować magiczną imprezę. Propozycje są podzielone na konkretne wydarzenia: - urodziny - Halloween - maraton filmowy - bal bożonarodzeniowy - przyjęcie ślubne Kluczem do udanego przyjęcia jest podejście do niego jak do ofensywy wojskowej, czyli najważniejsze jest planowanie i aprowizacja! Książka zaczyna się od 10 kroków, które pomogą upgradować Wasze umiejętności logistyczne – chyba, że okaże się, że tak jak Lisioł wszystko wiecie, wtedy to takie małe przyp...

Cud Bramy Lisioła

Obraz
  Cud Bramy Lisioła „ Cud Bramy Lwa” to tom trzeci Kawiarni pod Pełnym Księżycem. Nic więc dziwnego, że powracają znani nam bohaterowie między innymi aktorka Satsuki. Towarzyszymy jej podczas wielkiej wyprawy do domu w towarzystwie chłopaka. Ich rozmowa na dzień dobry niezwykle sfrustrowała Lisioła – główny temat: kobieta ważąca 60 kilo zapuściła swoje życie *lisi facepalm*. Japończycy! Dlatego futrzak od razu przejdzie do części smakowej. Otóż nieprzytomna matka Satsuki, Pani Fujiko, odwiedza kawiarnię, aby nacieszyć się smakiem Ramune z kolorów zmierzchu, podawanego w przezroczystej butelce. Lisioł chętnie oddał się kontemplacji kolorów, po czym zanurzył się w świecie cytryny i pomarańczy, słuchając historii złamanego serca Fujiko. Kobieta nie pozwoliła kociej misce stać na pusto, więc zdobyła Lisi szacunek. Futrzak wgryzł się w syriuszowy sernik, tym razem poznając całą historię od strony pisarza Wataru Ayusawa. Lisioł musi przyznać, że to była ciekawa podróż przez umysł...

Na imię mi Lisioł

Obraz
Na imię mi Lisioł Są takie książki, w które Lisiołowi trudno "wejść" i zacząć tuptać wewnątrz fabuły. "Na imię mi zemsta" autorstwa Iwony Poczopko należy do tego typu pozycji. Futrzak już piszczy dlaczego. Pewnej burzliwej nocy, pełnej płomieni, wrzasków, krwi i śmierci, Snigir traci całą rodzinę oraz wszystkich sąsiadów. Nie jest to wątek rzadki w literaturze - zwłaszcza tam, gdzie motywem przewodnim ma być zemsta. Jednak tutaj opis jest szczegółowy i brutalny. Nic nie jest nam darowane, od szczegółów gwałtu po mord. Z tego też powodu Lisiołowi nie śpieszno było schodzić na strony książki, gdyż nie jest fanem takiego prowadzenia historii. Zero subtelności, tylko krew. I to ciągle wraca, walka na kije, musi być uderzenie w krocze, wspomnienia kogoś innego - tortury. Oczywiście świat był i jest brutalny, ale to najprostsza droga do osiągnięcia odpowiednich uczuć u czytelnika. Lisioł spodziewał się więcej po tytule, wracając jednak do fabuły. Bohaterka przeż...

Kulinarne Lisioły tom 11

Obraz
 Kulinarne Lisioły tom 11 Soma Yukihura kontra goryl-stalker Subaru Mimisaka. Czy udało się ukryć pomysł na zwycięstwo, czy jednak pan stalker wszystko odkrył? Lisioł uważa, że Mimisaka ma nierówno pod deklem – może jeśli walnie się w ten dekiel młotkiem odpowiednią ilość razy, to się wyprostuje, hmm? Yukihura właśnie taki ma plan. Z racji faktu, że ten chłopak do wszystkiego podchodzi z dużą porcją luzu i tym razem wymyślił plan doskonały – improwizację. Lisioł aż się boi, co z tego wyjdzie! W 11 tomie mamy okazje poznać nieco tajne upodobania Panienki Eriny do czytania, a także czym jest garnirowanie w kuchni. Lisioł uwielbia zapach boczku roznoszący się po kuchni. Na koniec prawdziwy rarytas – pojedynek pomiędzy mistrzem przypraw a królem ryb, czyli Hayama i Kurokiba. Uczta dla lisich kubków smakowych, ale lepiej się między kucharzami nie kręcić. Są tak zdeterminowani, że są gotowi przerobić na plasterki każdego, kto będzie im się kręcić pod nogami.