Wikingowie. Lisioły Północy
Wikingowie. Lisioły Północy
Lisioł z góry ostrzega, że książka Philip'a Line'a pod tytułem "Wikingowie. Wojownicy Północy" jest pozycją naukową, koncentrującą się głównie na aspektach militarnych. Mamy więc organizacje wojskową, ekwipunek, sztukę wojenną, kampanie, bitwy, fortyfikacje i zasady obowiązujące prawdziwego wikinga, czyli wojownika pełniącego zawód wikinga.
Skoro słowo wstępu mamy za sobą, to zaczynamy od analizy poematów jak np. Bitwa pod Maldon (nawet Tolkien napisał swoją wersję). Jest to dość ciekawa analiza tego, które ze słów barda to prawda, a które to raczej licentia poetica. Wiadomo przecież, że taki mistrz poezji musi z czego żyć, więc swoje dzieła musi przedstawiać interesująco dla przyszłych mocodawców.
Chcąc się dobrze przygotować do zostania bohaterem wielkiej sagi, Lisioł wyposażył się we włócznie, którą zawsze można rzucić, oraz w miecz do walki w zwarciu. Oczywiście broni siecznej trzeba nadać jakieś wzniosłe imię np. "Szyszkebab". Do kolekcji wypada zabrać też ulubioną broń Skandynawów, czyli topór. Plus odpowiednio zdobiona tarcza - w truskawkę. Najlepiej w kształcie migdału (tarcza, nie truskawka), krzyk mody pod koniec X wieku. Na łebek hełm żebrowy, bo jak wiadomo, mądrość trzeba chronić. Co do zbroi Lisioł nie był pewien, ale na statek się zdecydował. Trzeba wam wiedzieć, że taki langskip to droga sprawa była. 40 tysięcy godzin żmudnej pracy + materiały. Warto jednak było zainwestować. Można było dzięki temu uprawiać handel dalekosiężny, wybrać się na jakąś wyprawę łupieżczą, a i trumna od razu była gotowa. W końcu elity chowają się tylko z klasą. Tak przygotowany futrzak może wyruszyć na podbój własnego kawałka ziemi.
Książka jest szczegółowa, a autor uczciwie podchodzi do tematu. Wprost pisze, kiedy historycy zakładają coś na podstawie kilku faktów lub przedmiotów, z pełnym przekonaniem, że to założenie może być nieprawdziwe. Zwraca uwagę na narrację europejską, która może fakty przeinaczać. W efekcie dostajemy najpełniejszy obraz, jaki da się uzyskać na ten moment. I zapisany jest całkiem przystępnym językiem.

Komentarze
Prześlij komentarz