Mieszko. Morczne Lisioły
Mieszko. Morczne Lisioły
Trudno w to uwierzyć, ale to już piąty tom przygód Mieszka i wcale się nie zapowiada, żeby był ostatni. Władza zawsze przyciąga kłopoty, a im więcej mamy truskawek, tym większe lisioły po nie przychodzą. W książce pisarza Daniela Komorowskiego "Mieszko. Mroczne czasy" te złe lisy są całkiem spore i do tego wypasione *mruknął futrzak, zadzierając łebek do góry* przyda się na nie duży miecz.
Ambicja, jak zemsta, pali człowieka od środka. Porażka nie wchodzi w grę. Jednak dobry władca powinien znać słodycz zwycięstwa i gorycz przegranej. Mieszając te dwa smaki, uzyskujemy prawdziwą władzę. Mieszko zachłannie pił z pierwszego kielicha, teraz czas na drugi. Pierwszy łyk zawsze jest gorzki, zwłaszcza gdy pachnie uszczupleniem rodziny. Wojna zawsze żąda daniny w krwi. Wojna z Wieletami dopiero się zaczyna. Tym razem nic nie idzie tak, jak powinno. W dodatku Wichman skierował swój wzrok w stronę Haralda. Jego córka została upokorzona, gdy Mieszko wybrał Bognę, podążając za głosem serca. Czyżby czas na zemstę? W tym czasie wzrok kniazia odwraca się w stronę Czech, a gdyby tak mała niespodzianka... *zamruczał Lisioł pod nosem*,
Również życie rodzinne Mieszka nie wygląda wesoło. W salach słychać ciszę, chociaż spodziewano się wybuchu radości. Coraz więcej duchów w korytarzach, dlatego Lisioł przybrał rolę strażnika Sulibora i Siemirada, okładając Wieletów bojową patelnią. I zgodnie z dewizą Piastów nie podda się, nawet gdyby miał trupy bronić.
W tym tomie przewija się też wyraziście wątek religijny. W końcu Mieszko przywiózł ze sobą inny panteon bóstw niż rodzimy. Do tego majaczy chrześcijaństwo na horyzoncie. Mieszanka wybuchowa jak nic. Czyżby sparing między bogami? Wielki Lisiollo polewituje i popatrzy.
W tomie V nie brakuje bitew. Starcia są jak zwykle krwawe i dokładne *mruknął Lisioł, rozbijając Wieletowi łeb patelnią* nie brakuje okazji do jajek sadzonych. Ku uciesze wszystkich fanów tortur również Mściwój doczekał się swoich pięciu minut, a raczej trzech dni. Z Piastami się nie zadziera. Nawet bogowie powinni o tym pamiętać. Lisioł z niecierpliwością czeka na rozliczenie z Wichmanem.

Komentarze
Prześlij komentarz