Lisioł Ronin







Lisioł Ronin

Lisioł raz jeszcze spotkał się z Geraltem, który tym razem trafił do świata feudalnej Japonii. Jest to ciekawy zabieg, łączący się z serią specjalnych figurek od CD Projekt Red, stworzonych właśnie w tym klimacie. Lisioł chwycił swoją katanę, założył cztery japonki na łapki, przykrył pyszczek kapeluszem ze słomy i wyruszył w nieznane podążając za Geraltem roninem. Dość szybko – ku zaskoczeniu nikogo – okazało się, że życie zmutowanego ronina, samuraja bez pana, nie jest usłane truskawkami. Trzeba się niemało nachodzić w zacinającym deszczu, w gospodzie nie udało się doświadczyć chociaż odrobiny ciepła, a i niewdzięczność ludzka jest na porządku dziennym.

Tak tuptając i marudząc pod nosem na czym świat stoi, Lisioł wpadł na krzyczącego mężczyznę. Futrzak był zdania, że przyszły obiad kapp należy zostawić, a nawet polać godarmowym sosem, ale Geralt się uparł, że ludziom trzeba pomagać. To jak zwykle nie skończyło się dobrze. Podobnie jak wizyta w kolejnej gospodzie. Lisioł zaczął odnosić wrażenie, że jak gdzieś się do futrzaka uśmiechają, to sprawa śmierdzi niczym zgniłe truskawki.

W końcu Lisioł trafił na trop Ciri, który prowadził do kobiety łażącej po śniegu w białym kimonie. Ewidentnie albo szalona, albo musiało jej być bardzo gorąco. Obie opcje nie wydawały się zbyt zachęcające. Zwłaszcza jak śnieżna pani postanowiła założyć czaszkę na twarz i okazać swoje „dobre intencje”. Z opresji Lisioła uratował kot! I to w dodatku z dwoma ogonami! Tutaj ewidentnie nic nie może być normalne.

Podsumowując Wiedźmin Ronin, jest ciekawą koncepcją połączenia dwóch światów – wiedźminów i samurajów – z całkiem niezłym efektem. Fabuła zabiera nas w podróż po świecie japońskich yokai, a miłym dodatkiem jest mini bestiariusz na końcu komiksu. Kreska jest przyjemna dla oka, jednak sama zaś fabuła wydaje się w kilku miejscach przeprowadzona po linii najmniejszego oporu. Można było dany wątek rozwinąć, wniknąć głębiej, jednak twórcy chyba chcieli wprowadzić wrażenie, że Geralt się śpieszy, co niekoniecznie zdaniem Lisioła wyszło na dobre. Jednym zdaniem – dobry relaks.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Lisiołowe Cesarstwo

Dziwne Lisioły

Nowy Lisi marsz