Dar Lisioła księga II
Dar Lisioła księga II
Lisioł powrócił do świata Pawła Zbroszczyka dzięki książce "Dar Anomalii księga II" i musi pisnąć, że zaczyna się krwawo. Trupy, spalone ciało, gwałt i wybuchająca głowa ojca w twarz córki. Dalej mamy konia przerabianego na kabanosa żywcem oraz podglądanie półnagiej kobiety. Lisioł musi przyznać, że skrzywił się na taki początek. Dalej nie było lepiej, więc futrzak przemilczy ten temat. Nigdy nie był fanem nieokiełznanej brutalności w książkach fantasy dla samego szokowania.
O czym jest jednak główna fabuła? Świeżo upieczony mag Ben wciąż musi uciekać przed Piewcami, których zrobił, krótko mówiąc, w bambuko, udając jednego z nich. W dodatku połączył się z Lebą, który jakby jest osobną świadomością w jego głowie. Prócz własnych myśli, Parkanin przybył też z własną, indywidualną misją. Ma zamiar ratować pozostałą, ograniczoną liczbę Bezimiennych, bez których nie ma anomalii. Jak nie ma anomalii, to nie ma przeskakujących do świata Parkan, którzy gnieżdżąc się w głowach magów, uczą ich nowych zaklęć. Oczywiście każde nowe zaklęcie, to nowa deformacja, więc cena dość kiepska.
W drużynie jest również gnom o nazwie Pieprz, który odpowiada za pomysły oraz wiedzę kartograficzną oraz Zadra, awanturniczka z reputacją, która jest na tyle potężna, że supermen może się od niej uczyć. Po drugiej stronie są oczywiści złe postacie, w tym Styks - nie mylić z rzeką w Hadesie - pół trup z własnym Parkaninem i wielką ochotą do zemsty, po tym, jak go torturowano i wmurowano w ścianę więzienia, za... skórowanie ludzi. Hmm. Lisioł mógłby śmiało pisnąć, że nie jest fanem tej postaci. Podobnie jak pomysłów w stylu "dobytek ukrywał pod nocnikiem".
Tom 1 wprowadzał nas w ten świat i magię, gdzie każdy umiejący rzucić choćby pierdnięcie magiczne ma przechlapane. Często nie z własnej woli. W końcu magia nie wybiera, ona się po prostu objawia. Drugi tom to po prostu więcej tego samego, ale z dodaną brutalnością i zwrotami akcji, ale postacie słabo reagują pod względem emocji na to wszystko. Jakoś tak sztucznie się zrobiło. Poprzedni tom jakoś bardziej Lisiołowi wpadł w oko.

Komentarze
Prześlij komentarz