Wędrowycz. Klątwa Lisioła

 



Wędrowycz. Klątwa Lisioła

Lisioł Wam z góry piśnie, że z Jakubem Wędrowyczem, słynnym bimbrownikiem, łączy Lisioła kilka kwestii. Pierwszą z nich z pewnością są procenty. Nic więc dziwnego, że najnowsze dzieło Andrzeja Łaski nosi dumny tytuł „Wędrowycz. Klątwa C2H5OH”. Dla nielubiących chemii Lisioł już tłumaczy, że jest to symbol etanolu, reszty możecie się już domyślić *lisie mrugnięcie okiem*. Czy jest to komiks? Tak. Czy jest oparty na prozie Andrzeja Pilipiuka? Tak. Lisioł odpowiedział na podstawowe pytania, więc może ruszać prosto do fabuły.

Sprawa jest dość prosta. Otóż dawno temu staremu Aleksiejowi ukradziono butelkę wódy, której nie da się wypić, gdyż sama się od nowa napełnia. Wędrowycz wpada jednak po latach na jej trop, a Lisioł razem z nim. Niestety zawartość magicznej butelki okazuje się nie spełniać norm wysublimowanego podniebienia Jakuba. Panie i Panowie toż to zwykły zajzajer jest. Lisioł potwierdza, po uprzednim przeprowadzeniu odpowiednich testów oczywiście. Dochodzi więc do zgodnej decyzji, że butelkę należy unicestwić. Nim jednak futrzak zdążył zareagować, szkło rozbiło się i nieskończone morze wódy na kartoflanym spirytusie wylało się…

Cóż.. to nie mogło obyć się bez konsekwencji. Królik wielkanocny, zegar budzący trupy, alkoholowy matrix i inwazja zombi, a to wszystko w Wojsławicach. Dodajcie do tego jeszcze próbę przejęcia świata przez niezależny podmiot organiczny oraz świnię z petycją, a to wszystko na 64 stronach.

Po tej lekturze można mieć kaca przez co najmniej kilka dni, dlatego Lisioł poleca odpowiednio się przygotować przed czytaniem. Twarda oprawa, całkiem ładna kreska i zupełna abstrakcja, w sumie czego chcieć więcej?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kulinarne Lisioły tom 4.

Dziwne Lisioły

Nowy Lisi marsz