Lisioł krwi
Lisioł krwi
Ciężko jest być synem dwojga bohaterów - w tym
przypadku Wysokiego Egzarchy Turalyona i Allerii Bieżywiatr. Takie dziedzictwo
jedynie obciąża Aratora, rycerza Srebrnej Dłoni, gdyż nie ważne jak bardzo się
stara, wszyscy oczekują od niego więcej i lepiej. Zupełnie jakby miał dokonać
cudu. Lisioł wcale się nie dziwi, że półelf jest sfrustrowany i skrzętnie
skorzystał z okazji wyruszenia na misje sprawdzenia domniemanej demonicznej
aktywności w Warowni Spaczenia. Jakież było zdziwienie Lisioła, gdy okazało
się, że jego sławni rodzice również zamierzają się podjąć tej misji. Jak się
skończy ten rodzinny wypad?
Cóż... *mruknął Lisioł, patrząc na czynną machinę dusz w Warowni Spaczenia* to chyba oznacza powrót starych znajomych. W dodatku nabazgrali coś ochronnego na tym urządzeniu i złożyli pierwsze ofiary. Płonący Legion nigdy nie wie kiedy przestać, czas więc pokazać demonom, gdzie są drzwi *oznajmił Lisioł, sięgając po miecz truskawkowej światłości*. Najpierw trzeba je jednak znaleźć. Pora wyruszyć na stare śmieci. Krocząc po starych ścieżkach, Turalyon i Alleriia doświadczają zmieniającego się świata. Przez tysiąc lat sojusze powstają i upadają, a dawni wrogowie to nowi przyjaciele. Ciężko się do tego przyzwyczaić, a przy tym nie zostać starym zrzędą. Na szczęście znacznie młodszy Arator lepiej odnajduje się w odrodzonym świecie, pełniąc rolę przewodnika.
Poznanie tajemnicy machiny dusz to nie taka prosta sprawa. Trzeba namierzyć demona, który tym zarządza. Do tego potrzebny będzie kieł demonicznego psa, a żeby zdobyć kieł, trzeba pomóc Lyanie zabić demonicę Varaskar, która lubuje się w torturach. W tym celu należy... o tym już co trzeba dalej zrobić, przekonać musicie się już sami. Lisioł Wam tylko piśnie, że dobrze się bawił demonstrując Varaskar co o niej myśli.
Lisioł musi przyznać, że książkę "Więzy Krwi" autorstwa Christie Golden z uniwersum World of Warcraft czytało mu się niesamowicie przyjemnie. W treści zawarto dużo emocji i ciekawych problemów społecznych. W końcu związek trwający tysiąc lat, od jednej bitwy do bitwy, cementowany krwią wrogów, zasługuje na nieco bliskości i czasu dla siebie prawda?

Komentarze
Prześlij komentarz