Dungeon Meshi. Lisioły i smakołyki. Tom 7
Dungeon Meshi. Lisioły i smakołyki. Tom 7
Na obszarze wiecznej zimy ciężko o nieco ciepła, dlatego drużyna stara się coś zaimprowizować. Lisioła jednak najbardziej zainteresował krem jajeczny na parze z rybą z lodowego golema, również gotowaną na parze. Zapytacie skąd ryba z lodowego golema? Cóż to dość ciekawa historia, gdyż w ekosystemie nawet lochów nic nie ginie *Lisioł patrzy, jak rdzeń golema wypada Senshiemu i spływa kanalizacją w dół*.
W 7 tomie serii „Delicious in Dungeon” autorstwa Ryoko Kui poznajemy nieco bliżej Izutsumi – hybrydę kota i dziewczyny. Jej głównym atutem – zaskoczenia nie ma – jest zwinność. Do tego nieokrzesany charakter wywołuje półnagie sceny dla wszystkich fanów. Lisioł musi przyznać, że średnio za tą postacią przepada.
Drużyna kontynuuje swoją podróż i podczas gdy Marcille się uzewnętrznia, Lisioł zauważa kwiatek z niedojrzałym jagnięciem *zacieranie łapek*. Im dalej tym ciekawiej. W końcu zaczynamy odkrywać rąbka tajemnicy odnośnie szalonego maga. Wymagało to tylko teleportacji do zupełnie innego świata – który de facto poznaliśmy częściowo dzięki obrazom wiszącym w lochach. Przyjaźni ludzie, minotaury i piękne stroje. Brzmi jak wakacyjna przerwa.
Świat jednak nie stoi i nie czeka aż drużyna Laoisa zrealizuje wszystkie swoje cele. Lochem zaczyna się interesować banda wpływowych elfów, wyglądająca jak zgraja naćpanych dzieci. Jedno jest pewne – dobro ludzi nie leży im na sercu, więc jaki jest ich prawdziwy interes w przejęciu lochu?
Dużym atutem tego tomu jest poznanie bliżej Senshiego i jego historii. Trzeba przyznać, chłopak łatwo nie miał, a gotowanie jest z tą sprawą ściśle związane.





Komentarze
Prześlij komentarz