Lisioły Wojny

Lisioły Wojny

Lisioł lubi czasami wskoczyć na pokład i zrefować eee… (futrzak sprawdza słowniczek) zrefować bukszpan i zwinąć… (jeszcze jedno spojrzenie do słowniczka) rympał. Nie, grotfał! „Galeony Wojny” to wznowienie dwutomowej powieści historycznej Jacka Komudy, które łączy obydwie części książki w jednym wydaniu. Poręcznie i wygodnie. To plus, ale jak się prezentuje wnętrze?

Futrzak docenia formę wydania, choć nie jest przekonany, co do konstrukcji okrętów na okładce oraz naramienników z krokodylowej skóry imć Dickmanna – naszego głównego bohatera. Ale Lisioł nie po to pozwolił sobie nadać godność kapitańską, aby szukać dziury w całym – lepiej szukać dziury w beczce, przez którą ciurka wino! Powieść podąża za Arendtem Dickmannem, czyli człowiekiem, który później zapisze się na kartach historii (oraz drugiej części powieści) jako zwycięzca morskiej bitwy pod Oliwą. Zanim jednak przyjdzie holendrowi stać się bohaterem Rzeczypospolitej przez walkę ze Szwedami (niezły przekładaniec!), Arendt z pomocą Lisioła musi stawić czoła potworowi morskiemu. Tak, Szwedzi ponoć mają na swoich usługach monstrum, które wyjątkowo lubuje się w czyszczeniu statków należących do polskiej korony. Tak się nie godzi! *pisnął Lisioł, wymachując kordelasem*.

Lisioł musi jednak przestrzec, że w „Galeonach Wojny” musiał mierzyć się nie tylko z potworami, szwedzkimi okrętami oraz brakiem Porto w kielichu, ale również z językiem. Książka jest naszpikowana słownictwem z XVII wieku, a także odniesieniami do ówczesnych wydarzeń. O ile te drugie Lisioł sprawdzał w słowniczku z ciekawością, a terminologia morska nie jest futrzakowi kompletnie obca, to czasami ilość stylizacji oraz fachowego słownictwa spowalniała czytanie. To powieść historyczna z krwi i kości, ze wszystkimi zaletami oraz wadami.

Ale jak Lisiołowi podobała się przygoda w towarzystwie Arendta? To był spokojny rejs, bo fabuła toczy się naprzód nieśpiesznie jak wchodząca do portu fluita. Autor oddaje realia z dbałością o detal, ale czasami aspekt historyczny przeważał nad płynną narracją. Ogólnie Lisioł był zadowolony, ale to rejs dla wilków morskich, a nie szczurów lądowych.
 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nowy Lisi marsz

Dziwne Lisioły

Lisi komiks. Chapter 2 vol 19