Księga zaginionych Lisiołów
Księga zaginionych
Lisiołów
Na początku była muzyka Lisołów, ale zanim Śródziemie przybrało swój kształt, trzeba było przetestować Górnoziemie i Dołoziemie. O tym właśnie jest książka „Księga zaginionych opowieści” – to pierwsza część tekstów, notatek oraz wczesnych szkiców J.R.R. Tolkiena, które posłużyły do stworzenia Śródziemia, jakie znamy. Lisioł musi pisnąć, że to jest prawdziwa uczta – taka z sake, truskawkami oraz dolewką sosów do naleśników!
Co znajdziecie w książce? Wszystko, czego szuka każdy miłośnik Tolkiena, fantastyki, ale również pisarze czy osoby zainteresowane kulturą i literaturą. Uff! Dużo tego, prawda? – pisnął Lisioł, ocierając łapką czoło. Futrzak już śpieszy z tłumaczeniem. Na książkę składają się wczesne szkice fabuły oraz tolkienowskiej mitologii, do której dodane są nie tylko przypisy, ale również zaznaczenia, które słowo zostało skreślone i zastąpione innym! Dodatkowo po każdym fragmencie mamy omówienie notatek przez Christophera Tolkiena, które dają dodatkowy kontekst. Śródziemie wręcz powstaje przed lisimi oczami! Deserem są wszystkie odniesienia do sławnych eposów, jak Beowulf, co pozwala docenić nie tylko kunszt Tolkiena seniora, ale również rozmach, z jakim planował swój świat. Fenomenalna dawka kultury dla głodnego Lisioła!
Czego można się dowiedzieć z książki? Na przykład tego, że Morgoth, zanim przyjął tytuł władcy ciemności, zwał się Melko i dopiero później na końcu imienia dodał złowrogie „r”, by stać się Melkorem. Są tutaj alternatywne wersje przebudzenia ludzi, wojen z Melko(rem), pieśni, a wszystko to okraszone wyjaśnieniami, które zwracają uwagi na podobieństwa, wyjątki, tłumaczenia czy kwestie leksykalne. W skrócie: „Silmarillion” to mitologia Śródziemia, a „Księga zaginionych opowieści” to wersje robocze „Silmarillionu”. Podczas lektury można dosłownie prześledzić, jakimi ścieżkami wędrowały myśli Tolkiena – pisnął Lisioł, skacząc na jedną z myśli, która akurat przechodziła obok.
To prawdziwa gratka dla fanów Tolkiena, fantastyki, ale też literatury w ogóle. A do tego wydana tak, że aż chce się ją otworzyć! Lisioł poleca.

Komentarze
Prześlij komentarz