Młot na Lisiownice
Młot na Lisiownice
Lisioł uważa, że jest kilka książek w historii, o których zapomnieć nie można (z dobrych lub złych powodów). Jedną z nich jest „Młot na czarownice”, znany również jako „Malleus Maleficarum” autorstwa Heinricha Kramera, który znakomicie odnalazłby się w roli internetowego pieniacza. To pozycja, której właściwie nie trzeba przedstawiać. Traktat ten stał się właściwie synonimem polowań na czarownice i wyrachowanego okrucieństwa ukrytego pod płaszczykiem pobożności. Lisioł mógłby podsumować całość treści jako „kobiety są złe”, ale mimo tego futrzak zachęca do lektury, aby każdy mógł się przekonać, jak pokrętnie autor uzasadnia swoje tezy. Podczas lektury Lisioł wiele razy łapał się za uszy, zwłaszcza jeżeli dodamy do tego świadomość, że ta książka przyczyniła się do popularyzacji polowań na czarownice. Bo jak można wierzyć w kradzenie męskich… oznak płci przez pełne pożądania wiedźmy jako sensowny argument?
O zawartości można powiedzieć jeszcze jedną rzecz. Teologia oraz tezy Kramera sprawiły, że książka była szeroko krytykowana zarówno z punktu prawnego, jak i religijnego. Co nie zmieniło faktu, że stała się bardzo popularna. Trudno się dziwić, skoro ludzie zawsze szukają wytłumaczenia dla swojego paskudnego zachowania *Lisioł kręci głową z dezaprobatą*. Warto też wspomnieć nieco o okolicznościach powstania tego dzieła.
Kramer brał udział w śledztwie dotyczącym czarów w Innsbrucku. Na ławie oskarżonych zasiadło siedem kobiet, ale Kramer za swój cel obrał Helenę Shuberin. Była to mieszczka, która publicznie i bez skrępowania twierdziła, że tezy Kramera były wręcz heretyckie. Nie dość, że Kramer nie potrafił dowieść winy Heleny, to jego zachowanie, argumenty oraz rażąca nienawiść do samego faktu, że Helena była kobietą, sprawiły, że zyskał sobie opinię wściekłego, szalonego oraz wyjątkowo antypatycznego typa. Lokalna diecezja nie respektowała jego rangi, a biskup wygnał go z Innsbrucka. Dlaczego? Bo uznał prywatne dochodzenie Kramera w sprawie Heleny za znak szaleństwa i chorej obsesji.
Kramer, najpewniej upokorzony takim obrotem spraw, w ramach odwetu napisał niniejsze dzieło. Lisioł nie ma nic więcej do dodania, oprócz pełnych pogardy pisków.
Recenzja dedykowana ofiarodawczyni książki Cutbutcrazy z IG.

Komentarze
Prześlij komentarz