Posty

Kroniki przystojnych Lisiołów

Obraz
Kroniki przystojnych Lisiołów Lisioł musi przyznać, że pierwszy raz spotyka się z tunelem czasoprzestrzeni uruchomionym przez deszcz i gapienie się głównej bohaterki na tablicę poświęconą świątyni, która kiedyś stała w Kioto *lisi facepalm*. Tym sposobem Mai Mizusaki cofnęła się o 500 lat, wpadając prosto na Odę Nobunagę. Autorka mangi Mika Kajiyama musiała wypić sporo sake, żeby zrobić z Nobunagi full przystojniaka, dobrze, że chociaż została odrobinę wredoty, inaczej nie miałby nic wspólnego z oryginałem. W ten oto sposób lądujemy w Sengoku Basara, okresie walczących królestw w Japonii, gdzie każdy Daimyo był sobie panem, a wojna była jedyną słuszną porą roku. Lisioł jest wielkim fanem Date Masamune i ucieszył się na jego widok, po czym mu wąsiki opadły całkowicie. O historycznej wersji to można tutaj zapomnieć. Normalnie rewia mody: Sanada Yukimura, Akechi Mitsuhide, Toyotomi Hideyoshi i gościu z przyszłości udający Sasuke Sarutobiego, a wszyscy oni kręcący się wokół jedne...

Ametyst. Lisia krew

Obraz
Ametyst. Lisia krew Lisioł zapragnął oderwać łapy od lądu i zakosztować życia na morzu – oraz rumu! W tym celu zaokrętował się na żaglowiec o wdzięcznej nazwie „Ametyst” z książki Cezarego Czyżewskiego „Ametyst. Książęca krew”. Lisioł musi przyznać, że autor na żegludze się zna i wcale tego nie kryje. Od pierwszych stron zasypuje czytelnika fachowym słownictwem, aż czuć wiatr na futrze, sól morską w pysku i rosnącą chęć do zrefowania bukszprytu. Na szczęście dla niewtajemniczonych został dołączony słowniczek terminów żeglarskich na samym końcu książki oraz plan samego Ametystu. Futrzak nie wstydzi się przyznać, że raz czy dwa zajrzał w te rejony, ale skupmy się teraz na samej fabule. Ametyst to przyciągający wzrok żaglowiec, ale już niepierwszej świeżości. Podobnie jak doświadczona załoga. Mimo siwych włosów kapitan statku – Hadi Arfar – dał się zrobić w balona. Do portu Galiya w państwie Veresa dopłynął z trefnym zbożem, ale tak trefnym, że nawet urzędnik portowy nie chciał ...

Dar Lisioła

Obraz
Dar Lisioła Krew parkańska, która spłynie po pomniku Solara i zostawi w niej ślad, to wielki zaszczyt i przepustka na Wyspy Prób, a może nawet pozwoli wejść do Anomalii? Chwała niemała, jak twierdzi Lisioł. Nic dziwnego, że Leba pragnie tego z całego serca. Jego krew aż rozsadziła kamień z tego wszystkiego. Chcąc mu towarzyszyć, Lisioł również podjął się tego wyzwania. Pozwolił by jego wspaniała boska kropla krwi spadła na kamień, zamieniając go w kamiennym pomnik boskiego Lisioła z napiętymi mięśniami. Dzięki temu wyczynowi futrzak mógł się udać z Lebą na wyspę prób. Trzeba przyznać, że zamiast współpracować, wszystkich dopadła tutaj gorączka rywalizacji. Niektórych nieco bardziej, prawda Yu? Bren uciekł przed śmiercią w lodowych okowach śnieżycy, prosto na siennik w drogiej karczmie. Szkoda tylko, że za darmo dorzucono mu trupa i narzędzie zbrodni. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło *mruknął Lisioł, patrząc jak Bren, przez przypadek, zostaje częścią przestępczego ...

Kulinarne Lisioły tom 10

Obraz
  Kulinarne Lisioły tom 10 10 tom robi się bardzo poważny. Ostatnia finałowa walka przed super finałem. Przeciwko sobie staje mistrz kuchni włoskiej – Takumi Aldini oraz wielki goryl-stalker Subaru Mimisaka. Lisioł wcale nie żartuje nazywając Mimisake stalkerem. Przed starciem podgląda on przeciwnika z lornetką, ustala o nim dosłownie wszystko, aby na koniec wyprowadzić go z równowagi i wyzwać na pojedynek. W ramach wygranej żąda ulubionego narzędzia w kuchni np. noża. Prawdziwy potwór. Dzięki tym informacjom ustala jakie składniki wybiera przeciwnik, a przez to może wydedukować, jakie danie będzie gotować oponent. W trakcie pojedynku małpuje jego danie, ale z ulepszeniami. W ten sposób właśnie wygrywa. Zwycięstwo ponad wszystko. Ten tom był przez to dość brutalny. Lisioł trzyma jednak kciuki za Soume Yukihure, aby chłopak stał się odpowiednim narzędziem zemsty. Oprócz głównego wątku, który przecieka na kolejny tom, pojawia się też pretendujący młody dziennikarz. Zdanie...