Neva















Neva

Lisioł nie jest wielkim fanem dwuwymiarowych platformówek, ale jak tylko zobaczył taę okładkę, to musiał grę postawić na półce. Jak możecie się domyślić, chodzi o białe zwierzę, które ostatecznie okazuje się wilkiem o imieniu Neva. Mimo wszystko fakt, że można wilczka głaskać, jest zajebisty.

Gra studia Nomad przede wszystkim jest grą zręcznościową z zagadkami logicznymi. Mamy eksploracje, współpracę pomiędzy bohaterką Albą a Nevą, zbieranie przedmiotów, unikanie pułapek, walkę z wrogami, etc. Głównym zadaniem gracza jest powstrzymanie zarazy zjadającej las oraz mieszkające w nim stworzenia. Trzeba przyznać, że czasem jest to prezentowane bardzo emm… bezpośrednio np. gdy truchła ożywają. Ma to swój klimat, ale gra wizualnie nie jest skomplikowana.

Jeśli chodzi o sterowanie. Alba walczy mieczem, czyli mamy jeden guzik. Od skoku drugi. Trzeci od pchnięcia, żeby polecieć dalej, czwarty od wołania Nevy – na późniejszych etapach również do walki z pomocą wilka. I to byłoby na tyle. Chociaż gra jest ładna, wilk Neva cudownie puchaty, ratowanie lasu świetne, to Lisioł wynudził się potwornie. Etapy wydawały mu się powtarzalne. Miejscami głos Alby był tak piskliwy, że futrzak wyłączał głos w telewizorze. Szału więc nie ma. Lisioł spodziewał się bardziej interesującej fabuły, jednak właściwie nie wiadomo, co się stało, ponieważ nie ma żadnych tłumaczeń, zapisków dawnych lat, czegokolwiek. Jest mocny początek, chwytający za serce, a potem gra zalicza spadek zainteresowania. Takie do poklikania dla relaksu.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nowy Lisi marsz

Kulinarne Lisioły tom 4.

Lisiołowe Cesarstwo