Assassins Creed. Black Lisioł
Assassins Creed. Black Lisioł
Lisioł musi przyznać, że aprowizacja to podstawa każdej wyprawy, od kampanii Aleksandra Wielkiego po kilkudniowy wypad w góry. Posiadanie samych zapasów jednak nie wystarczy, trzeba jeszcze mieć człowieka, który zamieni surowiznę w jadalny obiad. Boleśnie przekonał się o tym Edward Kenway. Kolejną lekcją rzeczywistości był fakt, że syn hodowcy owiec może wyciągnąć rękę po córkę bogatego kupca. Ba, może się ona na to małżeństwo zgodzić, ale co z utrzymaniem, gdy posagu brak? Edward zatem doświadcza braku swojej sprawczości oraz pustości sakiewki. Nie mogąc otoczyć Caroline nawet podstawowymi warunkami bytu, coraz głębiej topi smutki w alkoholu, marząc o wielkim szerokim morzu. Propozycja zostania korsarzem kusi niczym kolejny kufel darmowego piwa. Lisioł Wam może zdradzić, że z tytułu książki można wywnioskować, co ostatecznie wygrało – i nie było to proste życie hodowcy owiec z piękną kobietą u boku.
Chociaż Edward szybko odnalazł się na bujającym pokładzie, to życie korsarza okazało się solą usiane. Zwłaszcza gdy grozi Ci przejście do sektorapiractwa. W dodatku w głębi serca młodzieńca wciąż pali żąda zemsty. Przypadek sprawia, że pomimo posiadania tylko wiedzy o wyglądzie pierścienia, który odcisnął mu się na mordzie, Kenway trafia na ślad ludzi, których pragnie zamordować. Od jednej nieudanej roli do drugiej docieramy w końcu do własnego okrętu. Lisioł musi przyznać, że Edward ma talent do kłopotów. Dlatego futrzak w objęcia kata puścił chłopaka samego, czekając, aż sam się z tego wywinie. Uczciwy deal.
Trzeba pisnąć, że póki książka "Assassins Creed. Black Flag" pióra
Olivera Bowdena dotyczyła młodego chłopaka, szukającego szczęścia w życiu na
morzu, była to fabuła dość ciekawa, a miejscami nawet wciągająca. Jednak gdy zaczął
się nawarstwiać wątek Templariuszy, do których doszły pragnienia i marzenia
Asasynów, zainteresowanie Lisioła zaczęło maleć. Jakoś magiczne Obserwatorium
jest o wiele mniej fascynujące od zwykłej ludzkiej chęci przygody oraz zemsty.

Komentarze
Prześlij komentarz