Primal Lisioł


 

Primal Lisioł

Lisioł jest fanem gier i często sięga swoimi łapkami zarówno po klawiaturę, pada, jak i po planszówki czy karty. Dlatego był bardzo ciekawy jak poradzi sobie w gatunku literackim pod nazwą LitRPG – jest to hybryda gry wideo oraz powieści. Tym bardziej Lisioła zastanawiała sprawa imersji, którą oczywiście łatwiej osiągnąć, gdy samemu się wszystkim steruje, ale dobrze napisana książka hmmm…Z tego powodu futrzak postanowił zmaterializować się na kartkach "Primal Hunter" autorstwa Zogartha, wsunął sztylet do buta, chwycił włapki łuk i wylądował obok Jake'a. Ten analityk biznesowy z korpo pojawia się razem z kolegami z pracy w grze RPG i to bez żadnego ostrzeżenia, wszedł do windy i puff, stało się. To nagłe zdarzenie pozwala mu jednak przypomnieć sobie swoje zamiłowanie do łucznictwa, uprawianego w wolnym czasie od czasów młodości, co daje mu sporą przewagę nad resztą ekipy, która najwyraźniej nie ma doświadczenia bojowego, nie mówiąc o growym. Zadanie jest dość proste: przeżyć samouczek trwający prawie 64 dni. Truskawka z masłem.

Jake dość szybko awansuje, nabijając kolejne umiejętności jak oszalały. Właściwie krew i posoka leją się tutaj strumieniami. Lisioł aż złapał się za łebek, gdy padło 6 graczy polujących na głównego bohatera. Aż dziwnie się zrobiło. Jake jawi się tutaj jako seryjny morderca bez żadnych skrupułów, cóż… dużo się to nie różni od postaci w Skyrim *lisi pisk rozbawienia*. Lisioł musiał sporo przebierać łapkami, żeby za tym samotnikiem nadążyć. Akcja goni akcje, a tytułowy łowca ciągle rośnie w siłę, chociaż jest dopiero w samouczku.

Czy książka rzeczywiście działa jak gra? Cóż, poniekąd tak. Główny bohater Jake regularnie wyświetla swoje statystyki, rozdaje punkty umiejętności, a także otrzymuje powiadomienia o wzroście umiejętności np. z poziomu dupa cielęca na wołową. Najciekawsze są jednak reakcje jego początkowych towarzyszy, którzy najwyraźniej nie urodzili się do zabijania. Oto ich kolega z pracy okazuje się… no nieprzeciętny lekko mówiąc. Czy to powód do radości, czy raczej strachu? Zwłaszcza że piszczymy o człowieku, dla którego strzała w brzuchu to nie problem.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dziwne Lisioły

Kulinarne Lisioły tom 4.

Nowy Lisi marsz