Lisioł. Połbóg oceanów
Lisioł. Połbóg oceanów
Wiadomym jest wszem wobec i każdemu z osobna, że Lisioł bardzo ciekawskim jest, przez to chętnie zagląda do mitologii wszelakich, w tym tych mniej znanych. Dlatego ochoczo chwycił w swoje łapki pozycje „Maui. Półbóg oceanów. Legendy Polinezyjskie” pióra Williama Drake'a Westervelta.
Jeśli chodzi o ustalenie rodziny szanownego pana Maui to lepiej spuścić na to zasłonę milczenia. Jest tyle wersji, kto jest rodzicami wspomnianego półboga, że łatwo się w tym zamieszaniu pogubić. Najważniejsze jest to, co mu się udało osiągnąć – z drobną pomocą Lisioła oczywiście! I tak gdy bracia Mauiego mieli dobre wyniki w połowach ryb, a półbóg nie, futrzak poradził mu zaopatrzyć się w porządny haczyk. Maui wybrał się więc do świata podziemnego i od swojej szanownej przodkini zabrał kawałek szczęki, z którego zrobił haczyk. Złowił tym całkiem pokaźną, niejadalną zdobycz.
Wielką tajemnicą pozostaje, jak wygląda dom, który zamieszkuje 800 bogów, przejdźmy jednak do kolejnych przygód półboga oceanów. Cytując Obeliksa „niebo spadnie nam na głowy!” i nie uwierzycie, ale naprawdę spadło. Tutaj bóg słońca Ra – ojciec naszego bohatera – podniósł je nieco do góry, ale dopiero Maui umieścił je odpowiednio wysoko razem z doczepionym do niego Ra, o którym… zapomniał. Lisioł próbował zwrócić uwagę półboga na zaplątanego w gwiazdach Ra, ale młodzieniec już myślał o tym, jak pochwycić słońce. W efekcie Ra zmarł i rozpadł się na drobne kości, które spadały regularnie z nieba *Lisioł rozkłada rudą parasolkę* koścista ta pogoda, nie?
Książkę nie czyta się łatwo, gdyż
autor stara się przedstawić każdą znaną sobie wersję danej opowieści – mamy
więc po kilka historii jak Maui łowił ryby, gdzie mieszkał, itp. Może to
powodować pewne zagubienie albo znużenie. Zwłaszcza że te różne wersje
przedstawiają półboga w różnym świetle, więc ciężko wyrobić sobie o nim opinie.
Warto też dodać, że legendy Polinezyjskie pomimo rajskiego otoczenia, nie
stronią od okrucieństwa np. w sporze oto czyje jest dziecko, niemowlaka przecięto
na pół. Tak powstało słońce i księżyc. Z racji faktu, że ociągano się ze stworzeniem
księżyca, to ciało straciło całą krew, dlatego księżyc jest taki blady.
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz