Znamię Lisioła



Znamię Lisioła

Posiadając znamię Lisioła należy regularnie spożywać truskawki i napoje procentowe, natomiast posiadając znamię wodnika, trzeba regularnie pić wodę oraz raz na jakiś czas kogoś utopić. Ciężkie wyzwanie, zwłaszcza dla polityka. Główny bohater książki „Znamię Wodnika” pióra Agaty Suchockiej, pan Zygmunt jest ministrem klimatu i środowiska w Polskim rządzie, a przy tym wodnikiem oraz egocentrycznym dupkiem – do czego otwarcie się przyznaje. Oczywiście przyzna się jeszcze do wielu rzeczy, korzystając z narracji pierwszoosobowej, racząc nas mieszanką swoich wspomnień z młodości – jakieś 300 lat temu – oraz współczesnej polityki.

Zapewne manewr z narratorem dupkiem mówiącym w pierwszej osobie miał być elementem zapowiadanej komedii, ale Lisioł całkowicie rozminął się z tym pomysłem, a raczej futrzaka nie rozbawił. O wiele ciekawszy był pomysł sięgnięcia po słowiańskie korzenie. Mamy więc wodnika, topielice, rusałki, leszego, żercę, itp. oraz wielki interes polityczny. Tak szczerze możemy sobie pisnąć, jak tu spokojnie polować, a potem oddawać się dzikim przyjemnością, gdy jezioro w którym się pływa, zaczyna pachnieć i wyglądać jak szambo? Trzeba coś z tym zrobić! Pora na wielkie intrygi polityczne, bo przecież w sprawie ochrony przyrody granic nie ma prawda? Wódka poleje się dzisiejszej nocy!

Na tle przygód politycznych ustawione są wspomnienia młodości Zygmunta, który wcale szlachcicem się nie urodził. Młody chłopak szybko musiał nauczyć sobie radzić sam, gdy matka odeszła wezwana do zaświatów Welesa. Dzięki zaawansowanej zdolności pływania oraz wrodzonej zaradności, udało mu się przetrwać. Jednak ciepły posiłek to był luksus doświadczony znacznie później, niż powinien. Dzięki tym segmentom możemy się dowiedzieć, jak Zygmunt zdobył swój tytuł (Lisioł piśnie, że w sposób raczej przyziemny niż szlachetny) oraz jak stał się wodnikiem, pomimo służby chrześcijańskim zakonnikom.

Książka przyciąga wzrok okładką. Do tego malowane brzegi i na tyle dziwaczny pomysł, że jedni go pokochają, drudzy zaś tylko pokiwają łebkami. Jednym piśnięciem – co kto lubi. Sam Lisioł powróci jednak do preferowania truskawek i płynnych winogron.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Nowy Lisi marsz

Dziwne Lisioły

Lisi komiks. Chapter 2 vol 19