Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2026

Kroniki przystojnych Lisiołów

Obraz
Kroniki przystojnych Lisiołów Lisioł musi przyznać, że pierwszy raz spotyka się z tunelem czasoprzestrzeni uruchomionym przez deszcz i gapienie się głównej bohaterki na tablicę poświęconą świątyni, która kiedyś stała w Kioto *lisi facepalm*. Tym sposobem Mai Mizusaki cofnęła się o 500 lat, wpadając prosto na Odę Nobunagę. Autorka mangi Mika Kajiyama musiała wypić sporo sake, żeby zrobić z Nobunagi full przystojniaka, dobrze, że chociaż została odrobinę wredoty, inaczej nie miałby nic wspólnego z oryginałem. W ten oto sposób lądujemy w Sengoku Basara, okresie walczących królestw w Japonii, gdzie każdy Daimyo był sobie panem, a wojna była jedyną słuszną porą roku. Lisioł jest wielkim fanem Date Masamune i ucieszył się na jego widok, po czym mu wąsiki opadły całkowicie. O historycznej wersji to można tutaj zapomnieć. Normalnie rewia mody: Sanada Yukimura, Akechi Mitsuhide, Toyotomi Hideyoshi i gościu z przyszłości udający Sasuke Sarutobiego, a wszyscy oni kręcący się wokół jedne...

Ametyst. Lisia krew

Obraz
Ametyst. Lisia krew Lisioł zapragnął oderwać łapy od lądu i zakosztować życia na morzu – oraz rumu! W tym celu zaokrętował się na żaglowiec o wdzięcznej nazwie „Ametyst” z książki Cezarego Czyżewskiego „Ametyst. Książęca krew”. Lisioł musi przyznać, że autor na żegludze się zna i wcale tego nie kryje. Od pierwszych stron zasypuje czytelnika fachowym słownictwem, aż czuć wiatr na futrze, sól morską w pysku i rosnącą chęć do zrefowania bukszprytu. Na szczęście dla niewtajemniczonych został dołączony słowniczek terminów żeglarskich na samym końcu książki oraz plan samego Ametystu. Futrzak nie wstydzi się przyznać, że raz czy dwa zajrzał w te rejony, ale skupmy się teraz na samej fabule. Ametyst to przyciągający wzrok żaglowiec, ale już niepierwszej świeżości. Podobnie jak doświadczona załoga. Mimo siwych włosów kapitan statku – Hadi Arfar – dał się zrobić w balona. Do portu Galiya w państwie Veresa dopłynął z trefnym zbożem, ale tak trefnym, że nawet urzędnik portowy nie chciał ...