Kroniki przystojnych Lisiołów
Kroniki przystojnych Lisiołów Lisioł musi przyznać, że pierwszy raz spotyka się z tunelem czasoprzestrzeni uruchomionym przez deszcz i gapienie się głównej bohaterki na tablicę poświęconą świątyni, która kiedyś stała w Kioto *lisi facepalm*. Tym sposobem Mai Mizusaki cofnęła się o 500 lat, wpadając prosto na Odę Nobunagę. Autorka mangi Mika Kajiyama musiała wypić sporo sake, żeby zrobić z Nobunagi full przystojniaka, dobrze, że chociaż została odrobinę wredoty, inaczej nie miałby nic wspólnego z oryginałem. W ten oto sposób lądujemy w Sengoku Basara, okresie walczących królestw w Japonii, gdzie każdy Daimyo był sobie panem, a wojna była jedyną słuszną porą roku. Lisioł jest wielkim fanem Date Masamune i ucieszył się na jego widok, po czym mu wąsiki opadły całkowicie. O historycznej wersji to można tutaj zapomnieć. Normalnie rewia mody: Sanada Yukimura, Akechi Mitsuhide, Toyotomi Hideyoshi i gościu z przyszłości udający Sasuke Sarutobiego, a wszyscy oni kręcący się wokół jedne...