Lisiovingshaw



Lisiovingshaw

Lisioł musi przyznać, że książka "Weavingshaw" pióra Heby Al-Wasita zaskoczyła go łatwością przyswajania. Futrzak początkowo sądził, że powolne tempo akcji szybko go znudzi, ale tak się nie stało. O dziwo literki płynęły dalej, układając się w historię Leeny. Widzicie, Leena Al-Sayer jest imigrantką. Wojna wygnała ją z jej kraju razem z rodziną. Od tego momentu jej skóra, kolor oczu, akcent, strój, wszystko woła, że jest gorsza, bo nie jest stąd. Rodzi to zarówno gniew, jak i wstyd. Zwłaszcza, gdy jest się z biednej rodziny. Ojciec Leeny, o specyficznym imieniu Baba, bardzo się starał zapewnić byt swojej rodzinie, zwłaszcza po śmierci żony. Pracując ciężko w fabryce zapewnił córce edukacje, ale Leena ma sekret. Kolejny powód do wstydu, który uniemożliwia jej zrobienie kariery - widzi duchy. Duchy z ranami postrzałowymi, poderżniętymi gardłami, nożami w plecach. Duchy, które nie odeszły dobrowolnie z tego świata. Sytuacja tytułowej bohaterki pogarsza się, gdy jej ojciec trafia do więzienia za próbę zorganizowania związków zawodowych, a jej brat Rami zapada na ciężką chorobę. Zdesperowana kobieta idzie sprzedać swoją tajemnicę Świętemu Ciszy, który ponoć hojnie za sekrety płaci.

Lisioł musi przyznać, że coś z tym facetem, to znaczy Świętym, jest nie tak. Otacza go chłód, nawet gdy futrzak napali w kominku. Mózg ma jednak na swoim miejscu i dość szybko Święty zobaczył w Leenie interes. Gdy poszukuje się ducha, który coś ponoć zabrał, to widząca rzeczone duchy jest niezbędna do realizacji celu. Na tym bazuje książka. Leena Świętego nienawidzi, bo nie może się uwolnić od kontraktu, Święty potrzebuje Leeny żywej. Do tego świat na granicy rewolucji, gdzie biedni nie zniosą ani chwili dłużej, a arystokraci cóż... jak to klasa uprzywilejowana sięga po niecodzienne środki przymusu - demony.

Co wyrzuty sumienia robią z człowiekiem? Kim tak naprawdę jest Święty Ciszy? I czy Lisioł zdoła zająć miejsce Świętego, czy może ducha z butelką w łapce? 550 stron, twarda oprawa, malowanie brzegi i tyle pytań bez odpowiedzi.


 

Komentarze